O autorze
Kobieta, żona, mama dwóch synów. Pasjonatka mądrego rodzicielstwa i nowych technologii. Jest przekonana, że przy zdrowym podejściu można obie te rzeczy połączyć w fantastyczną całość. Prowadzi nowoczesnego bloga www.jakonatorobi.pl

Storest

Aplikacje i gry dla dzieci, zawsze wybieram bardzo starannie. Testuję, sprawdzam niczym Sherlock Homes, ponieważ koniecznie musi spełnić moje wymagania: dostosowana do wieku, edukacyjna i musi mieć ładną grafikę.

Gdy usłyszałam o aplikacji, która ma emitować zabawę w sklep i w dodatku wersji elektronicznej nie sposób było jej się nie przeoczyć. Na początku podeszłam do gry bardzo sceptycznie, bo widziałam wiele aplikacji tematycznych, które miały swoje niedociągnięcia i nie były ciekawym uzupełnieniem, do zabawy gry w realu. Ale nie tym razem. Twórcom aplikacji należą się ogromne brawa, za stworzenie aplikacji edukacyjnej, która faktycznie może spełnić wymogi każdej mamy.
Stwierdzenie, że jest to: bezpieczna i mądra aplikacja nie będzie stwierdzeniem górnolotnym. Tak po prostu jest.


Jak działa?
W Storest mamy do wybrania dwa tryby zabaw.
Pierwsza to wirtualne zakupy. Do nich będą nam potrzebne wydrukowane produkty. Storest jest wirtualnym sklepem na ekranie iPad’a. Dzieci mogą nabyć produkty, spośród dostępnych działów: mięsny, owoce, zabawki, piekarnia. Wszytko na co mają ochotę kupić ładują produkty do wózka sklepowego, a następnie przy kasie wykładamy je na taśmę, a później za pomocą dostępnych banknotów wybieramy odpowiednią kwotę, aby móc zapłacić za nasze zakupy, które zostają zeskanowane, zapłacone i spakowane do torby.

Druga wersja gry – moja ulubiona. Spodoba się każdemu dziecku, ponieważ jest przybliżona do gry w realu. iPad zamienia się w kasę.

W aplikacji są gotowe do drukowanie obrazki z produktami z QR kodem oraz pieniędzmi (ja pieniądze zalaminowałam, tak żeby młodszy syn przez przypadek ich nie zniszczył).
iPad zmienia się w kasę. Wszystkie wydrukowane produkty kasuje dzięki QR kodom, który nalicza kwotę do zapłaty.


Nikomu nie mówicie, ale powiem Wam, że sama wkręciłam się w granie Jak tu nie stracić głowy, skoro zabawa w sklep była jedną z moich ulubionych zbaw z kolebeczkami z podwórka. Kamienie służyły za pieniądze. Trawa imitowała szczypiorek.

Widać, że dla twórców gry design i edukacja wydaje się kluczowa w tworzeniu aplikacji.
Gry zawsze, ale to zawsze bez względu czy są dla dzieci czy dla dorosłych potrafią wchłonąć nas na długie godziny. Sama wiem jak to jest, kiedy np. Siedzę na Facebook’u. Niby miałam sprawdzić coś i „wpaść” tylko na chwilę, a zostaję na dłużej. W duchu krzyczę: ”niech ktoś wyłączy Internet!”

Ta gra jest inna. Widząc Wika podczas grania , nie patrzy ślepo wpatrzony w ekran. Skupia się i koncentruje nad tym co ma zrobić.
Nikomu nie mówicie, ale powiem Wam, że sama wkręciłam się w granie Jak tu nie stracić głowy, skoro zabawa w sklep była jedną z moich ulubionych zbaw. Wraz z kolebeczkami z podwórka. Kamienie służyły za pieniądze. trawa imitowała szczypiorek
Życzę sobie, aby więcej było takich aplikacji na rynku.
Trwa ładowanie komentarzy...